pl
en
ja

Koncert WAON – sukces muzyczno-organizacyjny

12:59 13 stycznia 2016
Sezamie,otwórz się!(25)

Koncert WAON – sukces muzyczno-organizacyjny12:59 13 stycznia 2016

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

3916_10204117054246548_4617346034248857459_n

 

O rany! Tyle się działo w niedzielę, że nie wiem, od czego zacząć. To może od podsumowania:

  • promocja koncertu trwała 1 miesiąc
  • informacja o koncercie dotarła do co najmniej 14. tys osób (statystyki Facebooka)
  • wsparło nas 9 firm/instytucji związanych z Japonią w tym Ambasada Japonii w Polsce
  • spodziewaliśmy się 100 osób, przyszło 140, przez co muzeum ostatecznie sprzedawało bilety „na stojąco”
  • nasza strona na FB w miesiąc zyskała 279 polubień
  • strona www miała średnio 680 odsłon w zeszłym tygodniu

Najbardziej imponujące jest chyba jednak to, że to wszystko, łącznie z fajnym koncertem udało nam się osiągnąć w tak krótkim czasie, co biorąc pod uwagę, że każdy z członków WAON normalnie pracuje, naprawdę graniczy z cudem.

Poniżej krótka relacja z samego koncertu:

W Muzeum Azji i Pacyfiku pojawiliśmy się o 13:30. Najpierw zaczęliśmy od liczenia i ustawiania krzeseł (które potem i tak trzeba było dostawiać), rozłożenia i sprawdzenia stanu instrumentów oraz ustawienia sceny. O 14:00 pojawiły się nasze „dziewczyny od kimon”, czyli Agata, Iza i Ania, które są częścią Klubu Kitsuke WSJJ. Korzystając ze skompletowanych przeze mnie zestawów przebrały w kimona Kasię i Maję (ja ubrałam się sama jeszcze w domu, żeby nie zajmować czasu – ubranie kimona to jakieś 40 minut). O 15:00 przyszedł dźwiękowiec, który ustawił mikrofony i oświetlenie – zdecydowana większość z nas nie ma o tym zielonego pojęcia, dlatego była to naprawdę duża pomoc ze strony muzeum. Potem jeszcze tylko sprawdzenie czy slajdy, na których były nazwy utworów wyświetlają się poprawnie i próba generalna…powinna być, ale jakoś tak się rozleźliśmy, że ostatecznie kto był przy scenie, ten na nią wskakiwał i grał, ale próby od początku do końca jako takiej szczerze mówiąc nie udało nam się przeprowadzić.

O 16:30 zaczęli się zbierać goście, a my byliśmy już w stanie gotowości – ostatnie poprawki na scenie, sprawdzenie kolejności utworów. W Polsce, gdzie wszystko dzieje się z 15-minutowym poślizgiem, jakimś cudem udało nam się zacząć koncert o czasie. Koncert otworzył Ryotaro grając na bębnach taiko skomponowany przez siebie utwór „Habataki”. Utwór ten powstał po spotkaniu Ryotaro z licealistami z Tohoku, którzy odwiedzili WSJJ w ramach programu „Save Our Kids”. Wszyscy – rodziny goszczące, nasi uczniowie i my, byli pod wrażeniem niebywałej samodzielności i inteligencji chłopców, którzy na koniec pobytu podarowali Ryotaro laurkę pisząc, żeby „gambarował w Polsce, a Japonią się nie martwił, bo Japonią oni się zajmą”. Wzruszające.

Pierwsza część koncertu to była „klasyka gatunku”. Najpierw każdy instrument zagrał oddzielnie, żeby zaprezentować gościom jego możliwości, potem było parę wspólnych klasycznych utworów i zamknięcie pierwszej części znowu bębnami. Podczas przerwy goście się nie nudzili – w holu muzeum można było dostać swoje imię wykaligrafowane po japońsku, przebrać się w yukatę (stoisko WSJJ), kupić śliczne, kolorowe haramaki lub torby azuma (MakiMaki), sprawdzić ostrość noży Kaminari Knives oraz porozmawiać z przedstawicielami pierwszego japońskiego biura podróży w Polsce H.I.S. Poland (najtańsze JR Passy na rynku).

Drugą część, bardziej już współczesną, otworzył utwór „STORM” Braci Yoshida, który zagrałam razem z Masato. Moim marzeniem jest zagrać kiedyś ten utwór z DJ’em, wrażenie będzie na pewno nie z tej ziemi. Podczas drugiej części największe wrażenie na gościach (sądząc po brawach) wywarł utwórz zagrany na koto przez Kasię Karpowicz „Tori no you ni” („Jak ptak”) oraz utwór zamykający koncert „Senbonzakura”, który zaangażował niemal cały zespół. Nie obyło się bez bisów – Ryotaro i Masato zagrali „Penguin Orchestra”.

Zbieranie się po koncercie trochę nam zajęło, zwłaszcza wydobywanie Kasi i Mai z kimon i składanie miliona gadżetów, które są do tego potrzebne. Gdy zapakowaliśmy bębny do samochodu, właściwie poza kierowcą i pasażerem nie było już dla nikogo miejsca…

Na posilenie się po koncercie wybraliśmy pobliską restaurację „Stara Szafa” – tradycyjne polskie klimaty i kuchnia ukoiły nasze skołatane nerwami serca na tyle, że zaczęły padać pomysły na nowe utwory i próby.

Co teraz? Trójka z nas jedzie pod koniec marca na koncert Hana Matsuri w Shizuoce, gdzie wystąpimy razem z Masato (który oczywiście pierwotnie w Japoni stacjonuje). Ryotaro zabiera się do tworzenia drużyny taiko w Polsce. Strona koncertu zostanie przekształcona w stronę zespołu WAON. Być może coś się zadzieje na Matsuri, ale póki co chyba potrzebujemy (a przynajmniej ja) trochę czasu na rekonwalescencję po koncercie – mimo wszystko takie wydarzenia potrafią zaangażować do tego stopnia, że własny dom wygląda jak po przejściu huraganu, a tu przecież zajęcia w szkole, testy semestralne… :)

Myślę, że można powiedzieć, że koncert był wielkim sukcesem, który przysłużył się wszystkim zaangażowanym. Dał mi szczerze mówiąc też trochę do myślenia – jeśli w tak krótkim czasie jesteśmy w stanie stworzyć coś tak fajnego, może warto uwierzyć w swoje siły i zabrać się za naprawdę duży, trochę bardziej długofalowy projekt, który przysłużyłby się stosunkom polsko-japońskim. Pożyjemy zobaczymy.

 

WAON kolaż

Większość fotografii z powyższego kolażu jest autorstwa Łukasza Zdunka (@EyePic)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

greenaga pisze:

Wielkie brawa dla Was :) Koncert był fantastyczny! Myślę, że grono waszych stałych słuchaczy będzie rosnąć, a te 140 osób na sali to tylko początek.
Chciałabym podzielić się kilkoma obserwacjami: 1) Udało Wam się stworzyć bardzo przyjazną atmosferę podczas konceru.2)Bardzo dobrze, że pojawiały się tytułu utworów (może w przyszłości mogłyby też pojawiać się tłumaczenia na polski – to tylko jakaś luźna sugestia/można zignorować 😉 3)Dużym plusem były warszaty (gra na taiko i shamisenie), które dawały możliwości bezpośredniego kontaktu z instrumentem.

Na koniec: Bardzo podoba mi sie, że poza uczeniem języka, osobiście i w tak bogaty sposób promujecie kulturę Japonii. Powodzenia w dalszych działaniach!

Popularne posty

  • 10 rzeczy, które warto zrobić w Japonii

    10 rzeczy, które warto zrobić w Japonii

    Poniżej mój bardzo subiektywny ranking 10 rzeczy, których sama w Japonii doświadczyłam, i które polecam też Wam:   1. Odmoknij w onsenie Czyli gorących źródłach. Tak, kąpiemy się tam nago (oczywiście panie i panowie oddzielnie), ale uwierzcie mi, warto odrzucić …Czytaj więcej
  • Plan 14 dniowego pobytu w Japonii (pierwsze 7 dni)

    Plan 14 dniowego pobytu w Japonii (pierwsze 7 dni)

    Kupiliście bilet i teraz przed Wami planowanie trasy. Najprzyjemniejsza, ale w sumie i trochę problematyczna część, bo w sumie coś tam o Japonii słyszeliście, oglądaliście jakiś program, ale macie te dwa tygodnie i chcielibyście nie tylko „zobaczyć wszystko”, ale i …Czytaj więcej

Newsletter