pl
en
ja

Plan 14 dniowego pobytu w Japonii (pierwsze 7 dni)

17:14 27 października 2015

Plan 14 dniowego pobytu w Japonii (pierwsze 7 dni)17:14 27 października 2015

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Kupiliście bilet i teraz przed Wami planowanie trasy. Najprzyjemniejsza, ale w sumie i trochę problematyczna część, bo w sumie coś tam o Japonii słyszeliście, oglądaliście jakiś program, ale macie te dwa tygodnie i chcielibyście nie tylko „zobaczyć wszystko”, ale i dotrzeć do takich miejsc, gdzie nie ma tłumów turystów i odkryjecie „swoją Japonię”.

Zacznijmy od tego, że nie będę wymyślała koła od nowa, tylko polecę Wam świetną stronę o podróżowaniu po Japonii, z której sama często korzystam: http://www.japan-guide.com. Znajdziecie tam naprawdę wszystkie potrzebne informacje: rozkłady jazdy pociągów, informacje o atrakcjach turystycznych, świętach, zwyczajach, no po prostu wszystko. Na dodatek w bardzo czytelnej, łatwej do nawigowania formie.

Znajomy, który wybiera się do Japonii w kwietniu, podesłał mi link do bardzo ciekawej podstrony tego serwisu (dzięki Kuba!) : http://www.japan-guide.com/e/e2400_tokyo_12.html. Wpisujecie na ile dni jedziecie do Japonii, a trasa sama się tworzy! I na dodatek tworzy się bardzo sensownie – zanim dowiedziałam się o niej, mój plan na podróż na 14 dni wyglądał niemal identycznie, bo wbrew pozorom 14 dni to wcale nie tak dużo i repertuar na ten okres jest dość ograniczony (aczkolwiek wciąż atrakcyjny).

Założenie jest takie, że macie kupiony Japan Rail Pass – sensowny wydatek, bo czasu spędzonego na przemieszczaniu się szkoda, a sam shinkansen Tokio-Kioto w jedną stronę to koszt 600zł, więc na pewno się zwróci. Dodatkowo JR Pass to nie tylko shinkanseny, ale właściwie wszystkie pociągi tego największego w Japonii przewoźnika + parę linii autobusowych w turystycznie istotnych miejscach.

Dwiema oczywistościami przy tworzeniu trasy są dwa najbardziej znane miasta: Tokio i Kioto. Budowanie trasy bazując na tych dwóch miejscach jest mądre i wygodne – w ciągu 14 dni nawet z JR Passem nie zapuścicie się zbyt daleko (Kiusiu, Hokkaido) bez obcinania dni pobytu w bardziej „kluczowych” punktach. A warto wiedzieć, że Kioto było stolicą Japonii ponad tysiąc (!) lat, do 1868 roku, kiedy rolę tę przejęło Tokio (wówczas Edo) – w związku z tym są one kolebkami japońskiej kultury.

Plan, który generuje Wam japan-guide.com, zmodyfikowałabym nieznacznie na korzyść odwiedzania miejsc mniej „popularnych” kosztem dużych metropolii, które wszędzie wydają się takie same. Na przykład mając 14 dni zupełnie pominęłabym Osakę, chyba że ktoś ma ochotę się wybrać do imponującego oceanarium Osaka Aquarium.

PLAN 14 DNIOWEGO POBYTU W JAPONII

(hostele, które wpisałam należą do sieci, z których regularnie korzystam i bardzo polecam – czysto, jest wifi + angielskojęzyczny staff)

 

DZIEŃ 1

Przylot do Tokio (prawdopodobnie wczesnym popołudniem). Check-in w K’s House w Kuramae – jest tuż obok stacji, do której docierają bezpośrednie pociągi z lotniska, więc odpada gubienie się już na samym początku. Zwiedzanie dzielnicy Asakusa (tokijskie downtown) – pachnąca kadzidłem świątynia Sensoji z efektowną bramą Kaminarimon to świetne miejsce na rozpoczęcie przygody z Japonią. Uliczki dookoła świątyni oferują lokalne przysmaki i pamiątki. Warto nie bać się i wchodzić do tradycyjnie wyglądających miejsc, gdzie siedzi się na matach tatami. Zapuszczając się trochę dalej traficie na ulicę Kappabashi Doori, znaną z plastikowych modeli jedzenia. Wieczorem relaksująca kąpiel w klimatycznej, lokalnej łaźni Jakotsuyu (mapka dostępna w hostelu).

 

DZIEŃ 2

Zaczynamy zwiedzanie od ogarnięcia Tokio jednym spojrzeniem z Tokyo Metropolitan Government Buildings (wjazd 200 m w górę za darmo). Przy odrobinie szczęścia zobaczycie stamtąd górę Fuji. Następnie zjeżdżamy na dół i spacerujemy wokół stacji Shinjuku, największej chyba stacji w Tokio, otoczonej przez galerie handlowe i malutkie sklepiki z ramenem. Stamtąd rzucamy się w wir zakupów (albo tylko obczajamy, co jest, żeby wiedzieć, ile pieniędzy zostawić sobie na koniec) w Takashimaya Times Square i Shinjuku electric town (Akihabara jest już passe moi drodzy!). Jeśli chcecie zaopatrzyć się w japońskie rozmówki lub książki o Japonii, sąsiednia Kinokuniya ma całe piętro z książkami po angielsku. Po drodze relaksujemy się w parku, a właściwie lesie (ogromne cedry!), otaczającym świątynię cesarza Meiji, po czym nurkujemy w tłum młodzieży na Takeshita Doori w Harajuku, wstępując po drodze do paropiętrowego sklepu, gdzie wszystko można kupić za 100 jenów (100m od wlotu ulicy po lewej stronie). Na koniec totalnie wyczerpani, ale szczęśliwi, przechadzamy się tokijskim Nowym Światem, czyli Omotesando.

 

DZIEŃ 3

Jeśli nie możemy zasnąć z powodu jet-lagu (albo wrażeń), o 5 rano stawiamy się na targu rybnym Tsukiji, żeby zaklepać sobie miejsce na aukcję olbrzymich tuńczyków. Jeśli wolimy pospać dłużej, możemy tam dojechać po 9:00 rano na sushi na śniadanie i przegląd oceanicznej fauny oferowanej „zwykłym zjadaczom ryżu” (wraz bardzo ciekawe doświadczenie). Następnie jedziemy do Shibuya zrobić zdjęcie największemu w Japonii skrzyżowaniu – na zielonym świetle skrzyżowanie zapełnia się tłumem pieszych przechodzących we wszystkich kierunkach. Spragnieni, nie tylko wrażeń, odwiedzamy maid cafe lub którąś z trylionów theme cafe.

 

DZIEŃ 4

Relaksujemy się w Kamakurze, w której urzędował kiedyś shogun, pełnej buddyjskich świątyń i atmosfery nadmorskiego kurortu. Przechodząc przez targ zrobiony specjalnie pod turystów (ale mimo to uroczy), docieramy do okazałej świątyni Tsurugaoka Hachimangu, z jej stopni rozkoszując się imponującym widokiem na biegnącą od niej aleję z czerwonymi bramami Torii. Z kolei ogrodów na wzgórzach świątyni Hasedera podziwiamy widok na ocean, po czym schodzimy i spoglądamy w oczy posągu Wielkiego Buddy. Jeśli nie mamy jeszcze dość, możemy wybrać się na któryś z króciutkich, pieszych szlaków dookoła miasta.

 

DZIEŃ 5

Jedziemy z samego rana do Takayamy, tak zwanego „małego Kioto” (4-5 h z Tokio). Tego dnia zdążymy zwiedzić „tylko” stare miasto z jego wąskimi, zabytkowymi uliczkami pełnymi uroczych sklepików oferujących lokalne rękodzieło. Wieczorem delektujecie się ciszą podczas wieczornego spaceru przez puste uliczki. Nocleg w K’s House Takayama.

 

DZIEŃ 6

Odwiedzamy zachowaną w niezmienionym stanie wieś Shirakawago, wpisaną na listę dziedzictwa UNESCO. Domy można zwiedzać wewnątrz. Koniecznie wspinamy się na pobliską górę, żeby zrobić sobie zdjęcie z całą wsią w tle. Jeśli mamy ochotę się poruszać, wybieramy raczej pieszą wędrówkę po Kamikochi, gdzie można podziwiać japońskie góry i cudownie czystą rzekę Azusa, po drodze mocząc nogi w spa dla nóg ashinoyu (info dla leniwych: szlak jest niemal całkowicie płaskiJ). Warto porozmawiać z hostelowym staffem, czasem mogą nas gdzieś podrzucić samochodem albo po prostu pojechać z nami.

 

DZIEŃ 7

Jedziemy do Kioto! Check-inujemy się albo jak zwykle w K’s House (bardzo przestronny living room + tanie śniadania) albo w Ichiensou, klimatycznym, malutkim pensjonacie w samym sercu Gion, dzielnicy gejsz. Prowadzi mój znajomy, polecamJ Tego samego dnia popołudniu idziemy na spacer po Gion. Przejdźmy się ulicą Shijo, która oferuje sklepy z zieloną herbatą i przepięknym rękodziełem z materiału chirimen. Wchodźmy w boczne uliczki, gdzie można odkryć sklep z używanymi kimonami albo natknąć się na gejsze, które chcąc uniknąć turystów chodzą mniej uczęszczanymi szlakami. Spacer kończymy po zmroku w świątyni Yasaka, która oświetlona jest dziesiątkami lampionów.

…i to tyle na ten tydzień! Plan na kolejne 7 dni pobytu w przygotowaniu 🙂

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Beata napisał(a):

A gdzie druga część?:(

WsjjADM napisał(a):

W przyszłym tygodniu 🙂

Iza napisał(a):

Bardzo fajnie opisanych kilka pierwszych dni pobytu. Za 3 tygodnie wybieramy się do Japonii i chętnie skorzystalibyśmy z tego co polecasz w drugiej części planu. Gdzie można go znaleźć?

WsjjADM napisał(a):

Jeśli jeszcze nie wyjechaliście : http://wsjj.pl/plan2/

Popularne posty

  • Urlop w japońskim stylu

    Urlop w japońskim stylu

    Wszyscy znamy wizerunek zapracowanego Japończyka, który jest gotowy poświęcić dla firmy życie prywatne, i któremu grozi karooshi, czyli śmierć z przepracowania. A jak jest naprawdę? Choć nie jestem pewna, czy w poniższym rankingu Expedii zostały wzięte pod uwagę wszystkie kraje …Czytaj więcej
  • Wa czy ga? O partykułach słów kilka.

    Wa czy ga? O partykułach słów kilka.

    Dzisiaj będzie stricte językowo, chyba po raz pierwszy 🙂 Gdy zaczynacie się uczyć japońskiego, wa jest pierwszą partykułą, którą poznajecie. Jeśli macie dobrego nauczyciela, to przedstawi ją Wam jako partykułę tematu. I wszystko jest super. Do czwartej lekcji Genki 1, …Czytaj więcej

Newsletter