pl
en
ja

Relacja z wyjazdu do Japonii

12:33 6 marca 2018

Relacja z wyjazdu do Japonii12:33 6 marca 2018

Kilka miesięcy temu pisałam o japonistyce na Uniwersytecie Warszawskim i o możliwościach wyjazdu do Japonii jakie ona oferuje. Tak się składa, że udało mi się załapać na taki właśnie wyjazd. Krótki, bo krótki, ale zawsze ;).

Wyleciałam z Polski 6 lutego i spędziłam w Japonii, a dokładniej mówiąc, w Tokio, dziesięć dni.  Nie była to jednak zwykła wycieczka – celem wyjazdu był udział i przedstawienie prezentacji podczas międzynarodowego forum studenckiego na Ochanomizu Daigaku. W związku z tym praktycznie każdy dzień miałam odgórnie zaplanowany, a czas na takie samowolne zwiedzanie był dosyć mocno ograniczony.  Na szczęście, poza wykładami, było zorganizowanych dla nas również kilka wycieczek, podczas których udało mi się cyknąć kilka zdjęć 😉

Mieszkaliśmy w akademiku (miałam nawet osobny pokój!) w Ōyamie, jakieś 3 kilometry od Ikebukuro i to w tych dwóch miejscach spędzaliśmy większość naszego wolnego czasu – głównie jedząc pyszne rzeczy, biegając po centrach handlowych, czy jakichś innych centrach rozrywki, bo na wyprawę w jakieś bardziej „turystyczne” tereny nie mogliśmy sobie pozwolić. Nie udało mi się np. zobaczyć ani jednej świątyni, nad czym ubolewam, ale traktuję to też jako pretekst, żeby wrócić do Japonii jak najszybciej i nadrobić zaległości 😉

Wycieczki, które dla nas zorganizowano obejmowały przede wszystkim zwiedzanie muzeów.  Byliśmy między innymi w Tōkyō Rinkai Kōiki Bōsai Kōen w Ariake – parku i muzeum poświęconym zapobieganiu katastrofom naturalnym, w którym przeżyliśmy symulację trzęsienia ziemi, w Miraikanie w Odaibie, czyli w takim trochę japońskim Centrum Kopernika – z mnóstwem robotów i innych cudów techniki, w muzeum samurajów w Shinjuku i w Kaigai Ijū Shiryōkanie, czyli w muzeum o migracji, znajdującym się w Yokohamie.

Po zwiedzeniu tego ostatniego, mieliśmy troszkę czasu dla siebie, więc wybraliśmy się na spacer do parku Yamashita, który uchodzi za miejsce dla randkowiczów i gdzie usłyszeliśmy historię o Akai Kutsu, czyli o pewnej dziewczynce w czerwonych bucikach.  Następnie udaliśmy się do, chyba najbardziej znanego w Japonii, Chinatown, gdzie roiło się od czerwono-złotych ozdób i stoisk z pierożkami i gdzie co chwilę ktoś się mnie pytał, czy nie powróżyć mi z ręki.

Najmilej jednak wspominam nie samo zwiedzanie, ale ludzi, których poznałam. O niesamowitej uprzejmości Japończyków słyszałam mnóstwo historii. Zresztą – wszyscy moi japońscy znajomi i przyjaciele, których poznałam w Warszawie również są przemili.

Jednak to, co mnie zaskoczyło, to fakt, że po zaledwie kilku dniach spędzonych razem, miałam wrażenie, jakbyśmy przyjaźniły się z moimi nowymi koleżankami Japonkami od zawsze.  Zrobiły mi nawet urodzinową niespodziankę!

W ostatni dzień przed powrotem zorganizowały dla nas również przyjęcie pożegnalne, na którym wręczyły każdemu ze studentów zagranicznych tabliczki z przyklejonymi, spersonalizowanymi wiadomościami. W życiu bym nie pomyślała, że popłaczę się przy pożegnaniu z ludźmi, których znałam raptem trochę ponad tydzień.

Równie miłe były dla mnie wszelkie interakcje z nieznajomymi  –  mam tu na myśli pracowników sklepów oraz ludzi, których pytałam o drogę (jak tylko nie było koło mnie żadnej z moich koleżanek, to momentalnie się gubiłam). Ani przez chwilę nie czułam się jak „niechciany gaijin”. Wszyscy byli wobec mnie bardzo serdeczni i pomocni.  Ostatniego dnia jedna starsza pani (!), widząc jak się niemiłosiernie męczę, podeszła do mnie i wspólnie wniosłyśmy moją super-ciężką walizkę po schodach – to był chyba mój największy szok kulturowy, bo jestem jednak przyzwyczajona do raczej odwrotnych sytuacji.

Dziesięć dni to niestety niesamowicie krótko. Nie zobaczyłam pewnie nawet 1/10 rzeczy wartych obejrzenia w samej najbliższej okolicy, nie mówiąc już o wszystkich innych miejscach.  Mimo to uważam, że była to najlepsza podróż mojego życia.  W tym momencie daję z siebie wszystko, by móc jak najszybciej wrócić do Japonii i tym razem zostać tam na dłużej – jeżeli mi się uda, to spodziewajcie się wtedy bardziej bogatej fotorelacji!

 

Agata Krukowska

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne posty

  • Pakujemy się – co zabrać, co zostawić

    Pakujemy się – co zabrać, co zostawić

    Pakowanie się do Japonii, jeśli chodzi o podstawy, nie odbiega od pakowania się na jakąkolwiek inną podróż, ale wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach 🙂 Założenie jest takie, że jedziecie na 2 tygodnie.   OBOWIĄZKOWO paszport ważny na 6 miesięcy …Czytaj więcej
  • Co lepiej, żebyś wiedział o pałeczkach

    Co lepiej, żebyś wiedział o pałeczkach

    Zanim wróciłam z mojej króciutkiej wycieczki do Japonii, to oczywiście wybrałam się na zakupy, co by znaleźć jakieś pamiątki dla siebie, mojej rodziny i znajomych. Lista osób, którym chciałam coś przywieźć okazała się być znacznie dłuższa niż wcześniej szacowałam.  Musiałam …Czytaj więcej

Newsletter