pl
en
ja

To straszne słowo „gaijin”

12:37 1 grudnia 2015

To straszne słowo „gaijin”12:37 1 grudnia 2015

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+

Do napisania tego posta zainspirowała mnie Ania, nasza lektorka, która na międzynarodowych targach turystycznych TTWarsaw obsługiwała razem z naszymi uczniami stoisko Japonii, tj. udzielała informacji o podróżowaniu oraz rozdawała ulotki i broszury.

Z góry przepraszam Anię, jeśli coś z przytoczonej historyjki przeinaczę.

Otóż do stoiska podchodzi kobieta w średnim wieku i przeglądając broszury pyta się jej, czy była w Japonii. Zaskoczona odpowiedzią twierdzącą kobieta drąży dalej, czy Ania mówi po japońsku. Od słowa do słowa okazało się, że pani skończyła japonistykę i tak jak Ania mieszkała przez dłuższy czas w Japonii. Na odchodnym kobieta rzuca „Ale wie Pani, w Japonii i tak zawsze będzie Pani gaijinem”.

Jeśli dopiero raczkujecie w temacie Japonii spieszę z tłumaczeniem słowa. Po japońsku obcokrajowiec to „gaikokujin” („gai” = zewnątrz, „koku”=kraj, „jin”=człowiek). Słowo to jest często skracane przez Japończyków (którzy nawiasem mówiąc uwielbiają skracać słowa) do „gaijin”, czyli na upartego w wolnym tłumaczeniu „człowiek z zewnątrz”. Z zewnątrz, czyli nie z wewnątrz, nie „nasz”, tylko „obcy”.

Ileż to razy czytałam tę etymologię „gaijin” = „nie nasz”, „nie Japończyk”, „obcy”. Z perwersyjną lubością autorzy licznych książek i artykułów o Japonii uświadamiają niewinnym, kochającym Japonię ludziom, że zawsze będą „tylko gaijinem”, że zawsze będą uważani za „tych innych”. Niektórzy wręcz uważają ten termin za obraźliwy.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że 99% Japończyków używa słowa „gaijin” zamiast „gaikokujin” po prostu dlatego, że jest ono…krótsze, a wiadomo, że język lubi ekonomiczne rozwiązania. Oczywiście zawsze pozostanie ten 1% ludzi uprzedzonych do innej rasy/narodowości, którzy będą używali słowa „gaijin” tak, że będzie brzmiało obraźliwie, ale nie zmienia to faktu, że znaczenie słowa pozostaje to samo.

Żeby było śmiesznie, na japońskiej Wikipedii o słowie „gaijin” jest napisane:

„Słowo „gaikokujin” skrócone do „gaijin” bywa przedmiotem krytyki. Pierwotnie jest to zwykły skrót, w amerykańskich słownikach figurujący jako jeszcze jedno słowo oznaczające obcokrajowca. Niektórzy cudzoziemcy jednak odczuwają je jako obraźliwe. Przez wzgląd na nich zdarza się, że Japończycy starają się unikać tego słowa. Jako powód negatywnego odbioru tego słowa podaje się fakt, że w języku angielskim skrócone nazwy narodowości (np. Japanese→Jap) są czasami słowami obraźliwymi oraz to, iż niektórzy odczuwają, że używając w stosunku do nich słowa „gaijin” podkreśla się, że nie należą do japońskiego społeczeństwa.”

W japońskim internecie jest też sporo zapytań od biednych Japończyków, którzy już nie wiedzą, czy używając słowa „gaijin” są poprawni politycznie, czy nie, bo nawet w japońskiej telewizji, gdy komuś się wymsknie „gaijin”, jest od razu poprawiany.

Także moi Drodzy, nie obrażajmy się, gdy usłyszymy słowo „gaijin”. Wam też jest łatwiej powiedzieć „apka” niż „aplikacja”, prawda?

Sprawa ma jednak drugie dno, ponieważ w słowie „gaijin” cudzoziemców najbardziej boli to, że niby podkreśla się to, że są „obcy” i, jak pani na targach powiedziała Ani, „zawsze będą gaijinami”, czyli obcymi (bo zakładam, że w takim znaczeniu to słowo zostało użyte). Ale to temat na następnego posta 🙂

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne posty

  • Pierwszy krok ku przygodzie – bilet lotniczy

    Pierwszy krok ku przygodzie – bilet lotniczy

    W cyklu postów o podróżowaniu po Japonii trochę się zapędziłam, chciałabym więc wrócić do początku, czyli do kupowania biletu. Bilety do Japonii są drogie. Nie ma się co łudzić, że trafi Wam się okazja poniżej 1500zł, a nawet jeśli, to …Czytaj więcej
  • 10 rzeczy, które warto zrobić w Japonii

    10 rzeczy, które warto zrobić w Japonii

    Poniżej mój bardzo subiektywny ranking 10 rzeczy, których sama w Japonii doświadczyłam, i które polecam też Wam:   1. Odmoknij w onsenie Czyli gorących źródłach. Tak, kąpiemy się tam nago (oczywiście panie i panowie oddzielnie), ale uwierzcie mi, warto odrzucić …Czytaj więcej

Newsletter