Gdyby zapytać przypadkowe osoby, co, według nich, cechuje Japończyków, do jednych z najczęstszych odpowiedzi należałaby zapewne pracowitość.  Japończycy nie od dziś uchodzą za jeden z najbardziej oddanych pracy narodów na świecie. Jednak, o ile bycie pracowitym niewątpliwie jest zaletą, o tyle nie należy zapominać, że co za dużo, to niezdrowo – niestety wielu mieszkańców Japonii zmuszonych zostaje do zignorowania tej zależności i dlatego kolejne osoby wciąż padają ofiarą śmierci z przepracowania, czyli karōshi (過労死).
Termin ten powstał już w latach siedemdziesiątych, niedługo po tym jak odnotowano pierwsze przypadki śmierci z przepracowania. Obecnie szacuje się, że rocznie ofiarą karōshi pada średnio 10 tysięcy (!) Japończyków. Przyczyną zgonu jest w tym wypadku często zawał serca lub inne schorzenia spowodowane nadmiernym przeciążeniem organizmu.  Spora część ofiar karōshi sama odbiera sobie życie,  nie mogąc znieść ciągłego natłoku obowiązków, presji i olbrzymiego stresu.
Lojalny i oddany pracownik uchodzi w Japonii za swego rodzaju wzór do naśladowania.  Nikogo nie dziwią śpiący w pociągach, wycieńczeni  pracownicy firm – skoro są zmęczeni, to znaczy, że dobrze wykonali swoją pracę, więc jest to godne pochwały. Lojalny i oddany pracownik nie powinien korzystać zbyt często z urlopu, bo przecież cały czas potrzebny jest w pracy. Nie powinien też zostawiać  niedokończonych obowiązków – do domu powinien więc wrócić dopiero po skończeniu wszystkich zadań z danego dnia.
Taki sposób myślenia sprawia, że wielu Japończyków, chcąc sprostać tak wysoko postawionym wymaganiom, zapracowuje się do granic możliwości – część z nich wyrabia od kilkudziesięciu do ponad stu (!) nadgodzin miesięcznie i praktycznie w ogóle nie korzysta z należnego im wolnego. W Japonii, inaczej niż w Polsce, pracownicy nie mają obowiązku korzystania z zaległego urlopu, a firmie nie grożą żadne konsekwencje, jeśli nie wyśle pracowników na zaległy urlop.
W 2013 roku japońskie społeczeństwo wstrząsnęła śmierć 31-letniej reporterki stacji telewizyjnej NHK. Relacjonowała ona wybory na burmistrza Tokio oraz do parlamentu i w jednym miesiącu przepracowała 159 nadgodzin, w ciągu 30 dni miała zaledwie 2 dni wolnego. Zmarła na zawał serca we własnym domu.
W ostatnich latach, po tym jak w mediach nagłośnione zostały kolejne przypadki śmierci z przepracowania,  japoński rząd oraz część pracodawców podejmują różne kroki w celu odciążenia swoich pracowników. Jednym z nich było wprowadzenie planu, zapewniającego skrócenie godzin pracy w ostatni piątek każdego miesiąca do 15:00. Niestety często nie przyniosło to skutków – w wielu firmach pracownicy zostali zmuszeni do wykonania tej samej ilości obowiązków w krótszym niż zwykle czasie,  co sprawiło, że stali się oni jedynie jeszcze bardziej zajęci.
Co więcej, wciąż zdarzają się incydenty, które w żadnym wypadku nie świadczą o pozytywnych zmianach w polityce pracy, jak choćby nagłośniona w mediach sprawa pracownika, który został ukarany i publicznie skrytykowany za wychodzenie na lunch trzy minuty przed rozpoczęciem przerwy.
Karōshi jest obecnie niewątpliwie jednym z największych problemów japońskiego społeczeństwa.  Co Waszym zdaniem można by zrobić, by jakoś go rozwiązać?
Agata Krukowska