Na pewno zdążyliście się już zorientować, że Japończycy uwielbiają miksować różne rzeczy. Zapożyczają sobie wybrane elementy z różnych kultur i tworzą z nich coś zupełnie nowego i niepowtarzalnego. Nie ma co się dziwić, że to zamiłowanie do mieszania, na pozór zupełnie niezwiązanych ze sobą motywów, da się dostrzec również w wielu utworach japońskiej kinematografii.

Jedną z takich pozycji-miksów, o której chciałabym Wam dziś co nieco opowiedzieć, jest film Shippū Rondo. Jest to film, który przez pierwszych kilka minut sprawia wrażenie dreszczowca tylko po to, żeby po chwili przerodzić się… w  pełną akcji komedię! Cały film to mieszanka wybuchowa elementów humorystycznych, intryg i zaskakujących zwrotów akcji. Nie zabraknie w nim ani komizmu sytuacyjnego, ani komizmu postaci, ani komizmu słownego. Ten ostatni w szczególności może być gratką dla wszystkich tych od dłuższego czasu uczących się języka japońskiego – można bowiem wyłapać w Shippū Rondo pewne smaczki, jak choćby dialogi z niepoprawnie użytym językiem honoryfikatywnym!

 

 

To jednak nie jedyne wątki przeplatające się w filmie! Znajdziemy w nim również kilka romantycznych scen, a sporo uwagi poświęcone zostało także rodzinnym relacjom, czy pogoni za marzeniami i karierą. Bardzo istotnym elementem całej historii jest również problem moralnej odpowiedzialności.

Shippū Rondo to więc pozycja, która w dość niekonwencjonalny sposób porusza ważną i wartą głębszego przemyślenia problematykę.

Jeżeli więc jesteście fanami szalonych komedii z przesłaniem, to bardzo polecam Wam Shippū Rondo! 🙂

Agata Krukowska