← Wróć do listy artykułów

Refleksje po pobycie w Japonii

Refleksje po pobycie w Japonii

Wczoraj popołudniu wylądowałam z powrotem na lotnisku Chopina, czas więc na parę refleksji oraz update’ów dotyczących pobytu w Japonii, bo sporo się ostatnio pozmieniało.

Dla tych, którzy nie śledzili mojej podróży na Instagramie, skrót mojego pobytu:

Tokio (zwiedzanie, zakupy) – Shizuoka (koncert na shamisenie) – Kioto (sakury) – Shizuoka (odpoczynek) – Tokio (zakupy + sakury).

Generalnie większość pobytu spędziłam robiąc zakupy i oglądając sakury 🙂 (co akurat łączy się ze zwiedzaniem). Co do zakupów, to ponieważ nie byłam w Japonii w zeszłym roku i w te wakacje też nie jadę, lista była naprawdę długa, a składająca się głównie z rzeczy codziennego użytku takich jak herbata, kosmetyki i ubrania. Nic na to nie poradzę – w Japonii większość rzeczy jest po prostu lepsza:)

Ale przejdźmy do konkretów. Oto parę przydatnych informacji dla osób, które podróżują do Japonii.

INTERNET

W tym temacie bardzo dużo się ostatnio zmieniło. Choć nadal w niewielu kawiarniach udostępniają darmowe wifi, to zauważyłam, że w Tokio praktycznie na każdej stacji metra była informacja, że mają tam internet. Dodatkowo, jeśli ktoś chce korzystać z map i GPSa , świetnym rozwiązaniem jest zakupienie karty SIM, na którą nie można dzwonić, ale za to mamy internet. Ofert jest sporo, ja korzystałam z U-mobile, głównie dlatego, że automat z ich kartami SIM był przy wyjściu na lotnisku (wychodzicie po odbiorze bagażu i od razu skręcacie w lewo, 100 m prosto po lewej stronie).

Przy okazji – Google Maps jest w Japonii niezastąpione! W Japonii ulice są wąskie i nie mają nazw, projektując sobie trasę na GPSie oszczędzamy naprawdę dużo czasu.

Finansowo też mieli sensowną ofertę – 3500 jenów (120zł) za 15 dni przy prędkości LTE i ograniczeniu 200Mb dziennie. Dla przykładu – jednego dnia korzystając prawie cały czas z nawigacji, wysyłając parę zdjęć mailem i rozmawiając 20 min na Skypie (bez obrazu wideo) wykorzystałam ledwie 80Mb.

Możliwość kupna z automatu usuwa problem ewentualnej bariery językowej, a ustawienia internetu są banalne i robi się je w 2 minuty. Naprawdę byłam pod wrażeniem, bo jeśli ktoś nie wie – do zeszłego roku z Japonii nie można było kupić oddzielnie karty SIM i telefonu. Jeśli chciało się korzystać z telefonu w Japonii, to trzeba było zawrzeć umowę na abonament, co skutecznie uniemożliwiało turystom dostęp do internetu.

Jeśli chcecie korzystać również z komputera, to są również firmy oferujące wypożyczenie przenośnego routera – trzeba poszukać na lotnisku, biura będą na parterze lub piętrze -1.

ZAKUPY

Podatek VAT

Tu największa zmiana, która za każdym razem rzucała mi się w oczy, to oferowanie w naprawdę wielu sklepach, nie tylko w Tokio, możliwości odliczenia podatku VAT. Fakt, że w Japonii nie jest on wysoki – 8%, ale zawsze miło trochę zaoszczędzić, a jeśli zamierzacie kupować sprzęt elektroniczny, to oszczędności mogą sięgać setek złotych.

Ważne, żeby przed zakupem upewnić się od jakiej minimalnej kwoty można odliczyć podatek (np. w Yodobashi Camera jest to 10,000 jenów, a w UNIQLO 5,000 jenów) oraz przy zakupie jakich produktów (np. przy zakupie żywności zwykle nie odliczają).

Sklepy, w których można odliczać podatek są naprawdę różnorodne, czasami nawet są to zwykłe konbini (np. sieć Lawson). Procedura wygląda tak, że przy zakupie komunikujecie, że chcecie mieć odliczony podatek („Menzei onegai shimasu”). Powinniście okazać przy tym paszport, który, nawiasem mówiąc, zawsze powinniście mieć przy sobie. W Japonii obcokrajowcy mają obowiązek posiadania przy sobie dowodu tożsamości, a za jego niedopełnienie grozi grzywna 600zł.

Następnie sprzedawca zszywaczem przyczepia Wam w środku paszportu dokument potwierdzający odliczenie podatku. Gdy będziecie opuszczali Japonię, w tym samym miejscu, gdzie jest kontrola paszportowa, jest miejsce, gdzie należy oddać paszport, żeby Wam te karteczki odczepili. W moim przypadku nawet na nie nie spojrzeli, ale teoretycznie macie obowiązek posiadania tych rzeczy ze sobą, a jeśli wyślecie je do Polski, powinniście zachować dokument to potwierdzający.

Nie wiem dlaczego, ale zależnie od sklepu (kwoty?) raz mi te karteczki przyczepiali, a raz nie.

Rzeczy używane

W Japonii jest bardzo dużo sklepów z używanymi rzeczami. O ile ubrania mniej mnie interesują, o tyle elektronika już tak. Ceny można zawczasu sprawdzać na portalu www.kakaku.com (japońskie Ceneo). Gdy wybierzecie produkt w danej cenie i wejdziecie na jego stronę, zwykle gdzieś będzie podane, ile kosztuje taki sam produkt, tyle że używany (w kanji słowo „używany” pisze się 中古).

Zależnie od sprzętu, cena potrafi być o kilkaset złotych niższa. Przykład: chciałam kupić aparat fotograficzny Olympus OM-D E-M5 Mark 2 w zestawie z obiektywem. W Polsce cena zestawu zaczyna się w okolicach 6,600zł, w Japonii cena nowego zestawu to 4,200zł, zaś ja kupiłam używany za 79,000 jenów, po odliczeniu podatku za 73,000 jenów, czyli za 2,400zł, co daje oszczędność ponad 4,000zł!

Nadmienię, że rzeczy „używane” są w Japonii w bardzo dobrym stanie technicznym, klasyfikowane zależnie od sklepu na kategorie (ABC), gdzie np. kategoria B oznacza, że aparat ma niemal niezauważalne otarcia, które w żaden sposób nie wpływają na korzystanie z niego.

Jak i gdzie robić zakupy

Przede wszystkim dobrze jest zrobić je, rzecz jasna, na koniec podróży, żeby nie targać niczego ze sobą przez cały pobyt. Dla większości osób pierwszym i ostatnim przystankiem jest Tokio, dlatego zakupy polecam robić właśnie tam. A z całego Tokio polecam Shinjuku, bo w jednej dzielnicy można „załatwić” wszystko.

Rzeczy codziennego użytku, kosmetyki i ubrania kupimy przy stacji Shinjuku w galeriach handlowych Takashimaya (trochę drogawo, ale UNIQLO mają duże), Tokyu Hands oraz na samej stacji w galeriach Lumine (mają duże Muji). Na samej stacji uważajcie, żeby się nie zgubić. Przy okazji – Muji (czy Mujirushi) ma w Japonii ceny o 1/3 niższe niż w Polsce, taka japońska Ikea.

Książki i czasopisma kupimy w sąsiadującej z Tokyu Hands ogromnej księgarni Kinokuniya, której 6 piętro poświęcone jest m.in. książkom o Japonii po angielsku oraz książkom do nauki języka japońskiego.

W elektronikę zaopatrzymy się w Shinjuku Electric Town. Nie wiem, czy wiecie, że Akihabara jest już dawno passe? 🙂 W Shinjuku Yodobashi Camera ma chyba z 5 oddzielnych, paropiętrowych sklepów, jeden obok drugiego, poświęconych różnym działom: w jednym kupicie aparaty fotograficzne, w innym komputery, w innym smartfony. Warto odwiedzić sklepy sprzedający używany sprzęt takie jak Kamera no Kitamura czy Map Camera. Ja akurat tym razem kupowałam aparat, więc byłam tylko w takich sklepach.

Jeśli szukacie pamiątek, to wybierzcie się na Nakamise Doori w Asakusie albo już na same lotnisko. Tym razem przyjrzałam się sklepom na Naricie – głównie tym ogólnodostępnym, bo po przekroczeniu bramek większość to sklepy oferujące produkty luksusowe. I byłam mile zaskoczona, nie tylko ich różnorodnością (kosmetyki, ubrania, w tym Muji i UNIQLO, książki, ze 4 sklepy w pamiątkami), ale i cenami, które nie odbiegały od cen na mieście.

Najfajniejsze było to, że mieli tam rzeczy dobrej jakości, z pomysłem i fajnym designem. Także jeśli nie starczy Wam czasu na kupienie pamiątek na mieście albo po prostu wolicie do końca oszczędzać, bo nie wiadomo ile kasy zostanie, spokojnie możecie pojechać na lotnisko i tam dokończyć dzieła finansowego bankructwa 😉 Najbardziej podobała mi się seria t-shirtów UNIQLO, zrobionych specjalnie pod turystów, z różnymi japońskimi wzorami. Fajna, praktyczna i niedroga pamiątka (no i odliczą Wam podatek).

Z rzeczy typowo pamiątkowych, które były oferowane: portmonetki, chusty furoshiki, yukaty, kimona, wachlarze, ceramika, zielona herbata, breloczki itp. Zaletą kupowania na lotnisku jest fakt, że na mieście, zwłaszcza w Tokio, dość trudno jest znaleźć sklepy stricte pamiątkowe.

PIENIĄDZE

Najłatwiejszą rzeczą, i najbardziej ekonomiczną, jest wymiana całej kwoty w Polsce. Jeśli tego nie zrobicie, w Japonii będzie Wam bardzo ciężko znaleźć kantor poza lotniskiem – Japończycy wymieniają pieniądze w bankach, a wiadomo, że rzadko oferują one konkurencyjne ceny. Ja zwykle korzystam z japońskiego rachunku bankowego, ale tym razem sprawdziłam, jak wygląda pobieranie pieniędzy z bankomatu oraz płacenie polską kartą. Mam kartę Visa wystawioną przez Mbank.

Pobierając pieniądze z bankomatu skorzystałam z bankomatu w konbini 7 Eleven. Pobrałam 10,000 jenów, czyli 334zł. Z konta pobrano mi 353 zł + naliczono prowizję 10,62 zł za korzystanie z bankomatu za granicą.

Dwa razy, w dwóch różnych sklepach, zapłaciłam polską kartą. W pierwszym zrobiłam zakupy za 5,292 jenów, czyli 175zł. Z karty zeszło mi 187zł, czyli 12 zł nadwyżki. Za drugim razem zapłaciłam 3,468 jenów, czyli 115zł, z karty zeszło 123zł, czyli 8 zł nadwyżki. Nie tak źle.

Wnioski wyciągnijcie sami, ja jestem kiepska z matematyki. Odważni mogą zadzwonić do swojego banku, ale ja im nie wierzę na słowo 😉

BAGAŻ

Postawcie na jeden

Polecam podróżowanie z jedną walizką. Bardzo ułatwia to poruszanie się po mieście. Jeśli jednak uważacie, że potrzebujecie więcej przestrzeni, warto zastanowić się nad opcją zabrania pojemnej plastikowej albo materiałowej torby. Tak zrobiłam w tym roku – oprócz dużej walizki, która i tak była dość trudna w nawigowaniu, wzięłam obciachową, bo obciachową, ale lekką torbę z Carrefoura. Nie zwykłą reklamówkę, ale taką zrobioną z mocniejszego plastiku, podobne kształtem można było zobaczyć kiedyś na Stadionie Dziesięciolecia. Są bardzo wytrzymałe i lekkie.

Taką torbę wkładacie do walizki i wyciągacie dopiero, gdy rzeczy w walizce przestają się w niej mieścić. Bagaż podręczny może mieć do 8kg (w Locie), więc i tak nie włożycie tam nie wiadomo jakiej ilości.

Coin lockers i kurier

Jeśli w danym mieście spędzacie tylko jeden dzień bez noclegu albo jest wcześnie, a check in macie dopiero popołudniu, warto skorzystać z  coin lockers, czyli szafek na bagaż (same przechowywalnie bagażu są rzadko spotykane). Występują w różnych rozmiarach, te na duże walizki kosztują około 600-800 jenów.

Pod koniec pobytu, gdy waga Waszego bagażu zaczyna przekraczać dopuszczalne normy, warto rozważyć wysłanie walizki na lotnisko kurierem. Brzmi jak straszna ekstrawagancja, ale ja na przykład zrobiłam w tym roku tak: na dzień przed wyjazdem z Shizuoki do Tokio, gdzie zostały mi 2 noclegi, stwierdziłam, że rzeczy na te 2 dni zmieszczą mi się do podręcznej torby i nie chce mi się dźwigać walizki z dworca do hostelu, a potem z hostelu na lotnisko.

Skorzystałam z usługi kuriera Kuroneko Yamato, w ich biurze wysłałam walizkę prosto na lotnisko Narita za niecałe 2,000 jenów (60zł). Wysyłając możecie wskazać dzień, w którym chcecie odebrać bagaż, terminal oraz podajecie datę lotu, żeby wiedzieli, do kiedy mają zdążyć. Japońskie usługi tego typu są bardzo wiarygodne. Bagaż można wysłać bezpośrednio z domu, z konbini (prawie z każdego, ale sprawdźcie wcześniej) lub z biura kurierskiego. I tak pojechałam do Tokio tylko z bagażem podręcznym, dzięki czemu przed powrotem do hostelu mogłam spokojnie zrobić zakupy. Warto też wiedzieć, że nie na wszystkich dworcach są windy/ruchome schody.

Niektóre firmy dostarczają bagaż wręcz tego samego dnia, którego go wysyłamy. Poniżej ulotka firmy Sagawa, która ma biuro m.in. na dworcu Tokio.

Więcej o przechowywaniu bagażu w Japonii znajdziecie tutaj.

Jak mi się coś jeszcze przypomni, to napiszę za 2 tygodnie. W międzyczasie może zdążę wrzucić zdjęcia z podróży na naszego Facebooka, bo sakury były naprawdę przepiękne!

Skontaktuj się z nami

00-525 Warszawa
ul. Krucza 41/43 lok. 73
+48 534 643 239

Dzwoń od poniedziałku do piątku w godz. 9-14

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Warszawską Szkołę Języka Japońskiego moich danych osobowych w postaci imienia i nazwiska, adresu poczty elektronicznej oraz numeru telefonu, w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez Warszawską Szkołę Języka Japońskiego, za pomocą środków komunikacji elektronicznej oraz telefonicznie, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. czytaj więcej